Blog > Komentarze do wpisu
Bajka o jaskółce

Jakie to ptaszki odlatują na zimę do ciepłych krajów? Jaskółki? Niech więc będzie to bajka o jaskółce. Była piękna, słoneczna i ciepła jesień. Prawdziwa Złota Polska Jesień. Jaskółki zbierały się już na drutach telegraficznych i na drzewach na sejmiki, przygotowywały się do odlotu do ciepłych krajów. Ale jedna z nich nie chciała wraz z wszystkimi zbierać się do odlotu.
- Popatrzcie – wołała – jaka piękna pogoda, jakie słońce! Przecież owadów też jest jeszcze w bród! Nie chce mi się lecieć, same lećcie. Ja później do was dołączę.
Inne jaskółki kręciły główkami i mówiły:
- To już zima za pasem! Chodź z nami, bo nawet nie wiesz kiedy zrobi się zimno i nie dasz sobie rady!
- Nieprawda – odpowiadał krnąbrny ptaszek – lećcie same, ja tu jeszcze zostanę.
Namowy, prośby i przestrogi nie pomogły. Cóż było robić? Popiskując z oburzenia inne jaskółki odleciały. Krnąbrny ptaszek został sam. Miał teraz cały świat dla siebie! Pogoda faktycznie była prześliczna, pożywienia w bród. Istny raj. Samotna jaskółka zapomniała, że nie przeżyje samotnie zimy, która zbliżała się ogromnymi krokami. Codziennie przekładała decyzję o odlocie na następny dzień, na jeszcze następny, i jeszcze następny. A dni stawały się coraz krótsze, noce coraz zimniejsze. Coraz częściej zacinał zimny deszcz. Owady gdzieś się pochowały i coraz trudniej było znaleźć pożywienie. Wreszcie warunki zmusiły ptaszka do odlotu. Wzbił się wysoko w niebo i leci. A tu coraz zimniej i zimniej, i zimniej. Wiatr coraz mocniejszy, deszcz zacina, nie sposób lecieć tak zbyt długo. A w brzuszku pusto, burczy. Głód i zimno pozbawiają ptaszka sił. Usiadł gdzieś na polnej drodze, pomiędzy koleinami wyżłobionymi przez wozy i myśli:
- Przyjdzie mi już tu umrzeć! Och dlaczego nie posłuchałem moich sióstr i braci?! Och dlaczego?! Już na pewno tu umrę z zimna.
Widzisz ptaszku. Czasami warto jednak posłuchać starszych jaskółek, bardziej doświadczonych. Może one dobrze wiedzą, co może cię spotkać i jakie są konsekwencje?
Niezbadane są jednak wyroki losu. Czasami przypadek zrządza o być albo nie być, pomaga przetrwać w dziwny sposób nawet najtrudniejsze chwile. Tak było i tym razem. Drogą przechodził koń i jak to koń zwykle nie przejmujący się gdzie i na kogo robi, tym razem narobił na naszą jaskółeczkę. Ta w pierwszej chwili omal się nie udusiła, ale nagle czuje ciepło... Coraz cieplej… Coraz lepiej. Już nowe siły wstępują w wątłe ciałko, już zaczyna myśleć, że jednak przeżyje tę noc. Czyżby nie całe gówno, które na nas leci było złe?
Jaskółeczka odżyła, jednak jak tu się ruszyć, gdy ciężar przygniata? Zaczęła rozpaczliwie szamotać się pod warstwą „kompostu”. Nie sposób jednak było uwolnić się od ciężaru i ptaszek znowuż zaczął obawiać się śmierci:
- Cóż za ironia losu! Zginę to uduszony łajnem, podczas gdy już myślałem, że zaczyna mi przybywać sił i że los się do mnie uśmiechnął!
Jednak traf chciał, że drogą przechodził kot. Szamotanina nie uszła jego uwadze, bo przecież był czujny tak, jak potrafią tylko koty.
- Któż to może szamotać się pod tą stertą łajna? – zastanowił się.
Delikatnie, jak to potrafią tylko koty, łapką odgarnął łajno na bok i dostrzegł jaskółkę.
- Ach to ty się tak szamoczesz! – powiedział – poczekaj, poczekaj momencik. Pomogę ci i wyciągnę z tego gówna.
- Och będę ci dozgonnie wdzięczna – odparła jaskółka – nawet nie wiesz, że życie mi ratujesz!
Kot pomalutku, delikatnie wyciągnął ptaszka spod sterty łajna na świeże powietrze. Łapką oczyścił mu piórka, uśmiechnął się pod wąsem, zamiauczał z zadowolenia i pożarł ptaszka. Tak, tak drogi ptaszku. Odebrałeś kolejną wartościową lekcję. Ach jaka szkoda, że już z niej nie skorzystasz! Niestety drogi ptaszku, nie każdy, kto wyciąga cię z gówna to twój przyjaciel…

piątek, 18 grudnia 2009, majjacek

Polecane wpisy

  • Ostatni krok

    Kiedyś, w pewnej okolicy żył potężny, acz łagodny lew. Wybrani mogli podejść i pogłaskać go po gęstej grzywie. Wszyscy go podziwiali. Ludzie zjeżdżali się z cał

  • Ostatni dzień

    Reflektory samochodu mozolnie wyłuskiwały drogę z ciemności. Piotr prawie odruchowo prowadził samochód. Droga przemierzana wiele razy wryła się w pamięć do tego

  • Bajka o liście zwierząt do zjedzenia

    Kiedyś po okolicy rozniosła się wieść, że Król Lew sporządził listę zwierząt do zjedzenia. Usłyszały o tym zwierzęta i blady strach padł na puszczę i sawannę. C